REFERENCJE

REFERENCJE

Krzysztof >>

Wbrew opinii lekarzy nadal żyję.

Mój syn Krzysztof Zieliński ur. 10.11.1967 roku od 1987 roku choruje na b. rzadką chorobę genetyczną “miopatię mitochondrialną”. Ujawniła się dopiero w wieku dorosłym, już po maturze, na studiach w Wyższej Szkole Oficerskiej Łączności w Zegrzu. Objawiła się ona w trudnościach poruszania- zwłaszcza w ciemnościach i z obciążeniem w długich wyczerpujących marszach. Choroba z biegiem lat pogłębiała się. Trudności poruszania się zaczęły utrudniać życie i pracę. Potem doszły uczucia utraty czucia w nogach, potem w rękach. Każda infekcja górnych dróg oddechowych zmniejszała odporność i pogarszała sprawność ruchową nóg i rąk, zmniejszenie masy mięśniowej- zaniki mięśni. Jedna z takich infekcji położyła syna do szpitala w sierpniu ubiegłego 2005 roku.
Przyjęto go na oddział neurologii z dużą trudnością oddychania i kaszlem (utrzymującym się od 2-3 tygodni), i trudnością połykania pokarmów. Lekarze stwierdzili zachłystowe zapalenie płuc i oskrzeli. Podawano leki w kroplówkach, jedzenie przez sondę, tlen. Mimo wszystko poprawy nie było. Zmieniano 2-krotnie antybiotyki ponieważ nie było poprawy. Założono rurkę do żołądka przez powłoki brzuszne, aby podawać jedzenie (omijajac przełyk i tchawicę). Trudności w oddychaniu pogłębiały się.
Syn został zaintubowany. Lekarze obawiali się o jego życie. Ja zaczęłam szukać pomocy poza lekarzami i szpitalem. Otrzymałam od przyjaciół nazwisko i adres bioenergoterapeuty który wielu ludziom pomógł. Po naszj rozmowie pan Sławek obiecał, że spróbuje pomóc.
Syn wyszedł ze szpitala b. wychudzony i osłabiony. Antybiotyk wreszcie zadziałał. Tlen już nie był potrzebny. Potrzebne było dobre odżywianie, opieka i dużo energii, którą przekazywał pan Sławek w cotygodniowych seansach (spotkaniach). Stopniowo nabierał apetytu i siły. Zaczął przybierać na wadze. Trwało to około roku. Przybył ok. 20-tu kg. Siły trochę wróciło, choć samodzielnie nie może chodzić. Zawsze potrzebuje choć asekuracji przy przechodzeniu nawet 20-tu metrów. Masy mięśniowej też trochę przybyło- ćwiczy 1 raz w tygodniu na sali z rehabilitantem. Na te ćwiczenia syn wrócił po około roku przerwy-
po chorobie. Seanse u pana Sławka na tyle go wzmocniły, że jada już normalnie, połyka samodzielnie- nie przez rurkę. Są to pokarmy “bardziej mokre”- półpłynne. Przychodzimy do pana Sławka jeszcze nadal, ponieważ ta energia naprawdę pomaga synowi i może zacznie znowu chodzić bardziej samodzielnie. Bez Jego pomocy lekarze nie uratowali by syna.
Bardzo dziękujemy,
Rodzice Krzysia -Zielińscy


Zaprezentowane rezultaty są indywidualnymi wynikami i osiągnięciami danej osoby , osiągnięcie takich rezultatów przez każdą inną osobę nie jest gwarantowane.Efekty mogą być różne w zależności od konkretnych osób stosujących terapie.

 

Agnieszka

Agnieszka

Pacjentka miała problemy z nadwagą, z naciśneniem oraz z poziomem cholesterolu we krwi.

 

Dzisiaj 14 lutego 2005 r. mija cztery i pół miesiąca, odkąd zaczęłam kurację u pana Sławka. Przez ten czas schudłam 29 kg.

O panu Sławku Szkudlarku przeczytałam w “Tele Tygodniu” we wrześniu 2004 r. Poszłam na pierwszą wizytę 28 września 2004 r. zmęczona, spocona i załamana psychicznie swoim wyglądem. Bałam się spojrzeć na skalę, gdy pan Sławek mnie ważył. Dopiero po 2 tygodniach, gdy poczułam się trochę lżejsza, odważyłam się spytać, ile ważyłam na początku, 104 kg przy wzroście 162cm. Miałam też nadciśnienie, wymioty żółcią, poziom cholesterolu we krwi – 245 mg/dl, poziom trójglicerydów – 306 mg/dl.

Potem, przez następne kilka tygodni walczyłam ze sobą, by zachować nakazana dietę. Żadnych schabowych, kiełbasek z grila, pizzy, pierogów. Żadnych słodyczy, ani na urodzinach syna, ani w Święta Bożego Narodzenia, ani jednego pączka w Tłusty Czwartek.

Z początku było mi bardzo trudno, zwłaszcza że musiałam “normalnie” gotować dla męża, który uwielbia kotlety schabowe, gulasz z kopytkami, smażoną kiełbasę itp. Gotować, nie próbując nawet! Sama jadłam ryż z jabłkami, jarzyny gotowane na parze, piłam czerwoną herbatę. W przeszłości próbowałam różnych metod, by się odchudzić. Za każdym razem, gdy byłam na diecie, moja rodzina z trudem ze mną wytrzymywała. Byłam stale podenerwowana, zaczepna, rozdrażniona, dokuczliwa i czułam się upokorzona, że nie mogę jeść tego co chcę.

Nie odczuwałam prawdziwego głodu, tego “ssania” w żołądku, ale stale byłam głodna “w głowie”. Stale! Jedzenie na krótko zaspokajało ten “głód w głowie”, ale on zawsze zaraz powracał. I tak w kółko.

Podczas kuracji u pana Sławka czułam jakby blokadę tego “głodu w głowie”. Mój mąż i syn byli zdziwieni i trochę zaniepokojeni moim zachowaniem. Byłam spokojna, a nawet smutna, nieco apatyczna, osłabiona, a nie jak przedtem – wybuchowa i napastliwa.

W czasie diety miałam też okresy szczególnie trudne: bezsenność, która dokucza mi przez kilka nocy i stałe uczucie zimna, niemożliwość ogrzania się, zimne ręce i stopy. Przez ostatnie 3 miesiące sypiam we flanelowej koszuli i dwóch szlafrokach, z grubymi skarpetkami na nogach. Po kołdrą i kocem.

Przeżyłam również różne stany emocjonalne, nie zawsze miłe dla otoczenia. Kiedyś, na kolejnej wizycie, po prostu nakrzyczałam na pana Sławka, bo w jego gabinecie pachniało świeżym obiadem, a ja byłam strasznie głodna. Głodna tak naprawdę, w żołądku! Teraz stale noszę w torebce słoik z otrębami i gdy chwyci mnie głód, zjadam ich kilka łyżeczek.

Dzisiaj rano, 14 lutego 2005 r. zważyłam się – 75 kg. Utrata 29 kg.

Po czterech i pół miesiąca diety zapomniałam smak moich (kiedyś) ulubionych dań: pizzy, zapiekanek, spaghetti, kotletów, ciastek.

Staram się traktować jedzenie tak, jak radzi pan Sławek: jako “paliwo” dla mojego organizmu. Moje “paliwo” to: gotowane jarzyny, surówki, gotowany indyk z ryżem, jabłko, czerwona herbata.

Mam jeszcze trudności z powolnym jedzeniem, które tak zaleca pan Sławek, wielokrotnie mi powtarzał: “Więcej cierpliwości i pokory”. Zawsze emanował spokojem i dobrocią. Doradzał myśleć przede wszystkim o swoim zdrowiu i nie ulegać pokusom, które mi szkodzą.

Teraz lepiej wyglądam, lepiej się czuję, ustąpiło nadciśnienie i wymioty żółcią. Również mamografia, która w styczniu 2004 była “bardzo podejrzana” powtórzona przeze mnie w lutym 2005 r. jest dobra.

Gdy zrobię analizę krwi na poziom cholesterolu i cukru, wynik doąłczę do tego podziękowania.

A gdy schudnę jeszcze 10 kg, będę bardzo szczęśliwa.

Wiem, że dużo zawdzięczam panu Sławkowi i gorąco Mu za to dziękuję. Życzę kolejnych sukcesów w przyszłości.

Agnieszka

Regina

 Pacjentka miała problemy z nadwagą.

 Spotkania z panem Sławkiem rozpoczęłam 20 listopada 2004 roku. Dzięki tym spotkaniom i diecie lekkostrawnej, waga spadła w dół. Po miesiącu byłam lżejsza o 10 kg. Dalsze spotkania przyniosły wolniejszą, ale sukcesywny spadek wagi.
Przestały mi puchnąć nogi, stałam się spokojniejsza.
Po czterech  miesiącach schudłam 20 kg. Jestem bardziej energiczna i zadowolona z osiągniętej wagi.
Bardzo dziękuję panu Sławkowi za spotkania i osiągnięte rezultaty.
Regina

Sabina

Pacjentka miała problemy z nadwagą, cierpiała na bóle w klatce piersiowej oraz duszności.

Moje problemy z niemocą uregulowania ciśnienia, duszenia się, bólu w piersiach i inne schorzenia, zmusiły mnie do szukania pomocy w leczeniu innymi sposobami, ponieważ dotychczasowe leczenie nie przynosiło specjalnych rezultatów.

Nie mogłam jechać rowerem, wejść po schodach. Żeby wejść na I piętro musiałam iść bardzo powoli i odpoczywać dwa razy inaczej bym się udusiła, serce podchodziło mi do gardła. Po przeczytaniu w gazecie reportażu o P. Sławku postanowiłam tam poszukać pomocy. I o dziwo po pierwszej terapii wróciłam do domu weszłam po schodach bez odpoczynku, zmęczenia i sapania. Ja normalnie oddychałam.

Brzmi to niewiarygodnie, ale jest to prawda, piszę to z ręką na sercu. Dzisiaj jestem po 2 miesiącach terapii, jestem zupełnie innym człowiekiem. Jestem radośniejsza, wyluzowana, mogę normalnie funkcjonowaæ. Mogę jechać rowerem nie męcząc się, nie mam bólu i ucisku serca. W ciągu tych dwóch miesięcy schudłam 12 kg.

To jest cudowne poczuć się zdrowszym, a wszystko dlatego, że w P. Sławku jest sama dobroć i chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.

Dziękuję za to serdecznie P. Sławku.

Wdzięczna pacjentka

Tomasz
Pacjent cierpiał z powodu nerwicy negatywnej. Od około 7 lat “cierpię” z powodu nerwicy negatywnej. Choroba ta polega na tym, że przy okazji jakiegokolwiek stresu (głównie podświadomego) mój żołądek “wariuje”. Nie mogę wtedy nic jeść, bardzo dużo wymiotuję i jestem słaby, w ogóle nie do życia. Przez moje dolegliwości nie dostałem się do tego liceum, do którego chciałem i miałem masę innych nieprzyjemności! Na niecałe pół roku przed maturą zacząłem chodzić na seanse (terapię) do Pana Sławka! Gdyby nie one, nie wiem jak i czy w ogóle zdałbym maturę. Dzięki panu Sławkowi podczas tego ważnego egzaminu byłem zrelaksowany – w ogóle się nie denerwowałem. DZIĘKI TEMU FACETOWI ZDAŁEM MATURĘ !!! Jestem za to dozgonnie wdzięczny. Pan Sławek także nastawił mi kręgosłup, dzięki czemu nie mam już żadnych bóli. BARDZO DZIĘKUJĘ PANIE SŁAWKU
Mariusz

Pacjent miał z problemy z nadwagą.

Czy uwierzycie, że w przeciągu 6 tygodni można zrzucić na wadze 14 kg?

OTÓRZ UWIERZCIE !!!

MOŻNA !!!

Jestem tego żywym przykładem.

Gdy przyszedłem do tego “MAGIKA”, ważyłem 108 kg.

Stosowałem wiele różnych wspaniałych diet i nic. Po kilku seansach zacząłem chudnąć “w oczach”. Zrzuciłem wagę do 89 kg i taką chciałbym utrzymać.

Czuję się teraz znacznie lepiej, z rozmiaru XXL zjechałem do L i jest mi z tym super.

Wielkie dzięki za pomoc, wreszcie mogę patrzeć w lustro.

Jeszcze raz DZIĘKUJĘ.

Ula

Próbowałam wielu matod odchudzających, lecz bez razultau

20 lutego 2006 r rozpoczelam kuracje odchudzajaca.
Zanim rozpoczelam kuracje u Pana Slawomira Szkudlarka próbowalam wielu matod odchudzajacych, lecz bez rezultatu.
Do zaproponowanej mi kuracji podchodzilam sceptycznie, dlatego niezwykle zdziwilam sie, ze po pierwszym miesiacu waga pokazala az 11 kg mniej.
Zaczynalam wazac 112 kg, teraz mam 82 kg i czuje sie znakomicie, a to wszystko w przeciagu 7 m-cy.
Choc na poczatku nie wyobrazalm sobie jak mozna zmienic zwyczaje zywieniowe i przystosowac sie do diety, dalam rade i po kilku tygodniach przyzwyczailam sie i nie jest juz ona dla mnie uciazliwa.
Jestem bardzo wdzieczna Panu Slawkowi za pomoc i ciesze sie, ze mu zaufalam.

Halina

Pacjentka nie mogła żyć bez środków przeczyszczających, cierpiała z powodu jelit.

 

Serdeczne podziękowania za pomoc chorym, którzy nie zawsze uzyskują pomoc lekarza

Przez 30 lat nie mogłam żyć bez środków przeczyszczających, jelita nie pracowały, powstały hemoroidy i krwawiąca szczelina.

Po kilku wizytach u p. Szkudlarka przestałam stosować środki przeczyszczające i znacznie poprawił mi się stan odbytu.

Po każdej wizycie czuję się zrelaksowana i mimo 72 lat nadal pracuję i odzyskałam energię i siłę do pracy.

Bardzo dziękuję za pomoc- jest tu leczenie całego organizmu i czuję się ogólnie znacznie lepiej

Zieleniewska Halina

Roman

Pacjent chorował na szpik kostny oraz na nowotwór w pęcherzu.

 

Od roku 1993 zacząłem chorować na pęcherz i szpik kostny.

W pęcherzu był nowotwór, miałem 9 zabiegów równocześnie leczyłem się na szpik.

W roku 2002 marzec lekarze podjęli decyzję o usunięciu pęcherza groziło przerzutami. Zabieg miał być wykonany 6 maja, 2002 ale w marcu sąsiadka przeczytała w gazecie o p. Szkudlarku. Obie z żoną zaczęły namawiać abym pojechał do Łodzi. Ja się z tego uśmiałem nie wierzyłem, ale jak się zbliżał termin zabiegu dałem się namówić (strach). W kwietniu zacząłem jeździć do Stycznia 2003.

Koniec Stycznia poszedłem do tego samego szpitala zrobiono wgląd do pęcherza. Pobrano próbki, wynik: komórek nowotworowych nie stwierdzono tylko zwapnienia. Ze szpitala przedtem nigdy nie miałem dobrych wyników, od tej pory jeżdżę co 2 miesiące na kontrol, wyniki są dobre.

Dzięki p. Sławkowi 3-ci rok mam pęcherz, a lekarze się głowią co się stało.

Po przerwie zacząłem przyjeżdżać do p. Sławka.

W marcu 2004 byłem w szpitalu na kontroli i nadal jest bardzo dobre. Wszystko jest udokumentowane kartami informacyjnymi.

Z podziękowaniami do p. Sławka Szkudlarka

Roman.

Elżbieta

Pacjentka miała guzek na piersi.

 

Na początku roku 2002 stwierdzono u mnie guzek na piersi. Postanowiłam poddać się ponownie zbada. Opinia potwierdziła się. Postanowiłam więc wybrać się do Pana Sławka Szkudlarka, o którym wyczytałam w jednej z kolorowych gazet.

Pierwsze dwa miesiące jeździłam co tydzień, później co dwa, trzy tygodnie. Trwało to do roku 2004 do maja. Czułam się lepiej i nie wyczuwałam już ręką. Cieszyłam się bardzo, ale żeby się upewnić postanowiłam zrobić mamografię piersi. Na wyniki czekałam 4 tygodnie w niepewności. Nadszedł dzień 10 września 2004r. otrzymałam wyniki i dziękuję panu Sławkowi za jego dar.

Postanowiłam nie przerywać wizyty, ale teraz tylko raz na miesiąc.

Jestem wdzięczna i dziękuję za wszystko.

Zofia

Pacjenta miała problemy z nadwagą oraz cierpiała na bóle pleców, drętwienie rąk i nóg, nadciśnienie również miała za wysoki poziom cholesterolu.

 

Do Pana Sławka trafiłam 3.12.2003r. Byłam na skraju załamania nerwowego.

Od kilku lat chorowałam na kręgosłup (rwa kulszowa), a do tego miałam dużą nadwagę, która jeszcze potęgowała mój ból.

Miałam straszne bóle pleców, biodra, drętwiały mi ręce i nogi, przyplątało się nadciśnienie i za wysoki poziom cholesterolu, a do tego wszystkiego dowiedziałam się, że mam bardzo mocno zaawansowaną osteoporozę.

Lekarz kategorycznie kazał mi się odchudzić, ale jak? Nikt nie umiał mi pomóc.

Z tymi swoimi problemami poszłam do Pana Sławka, który obiecał, że mi pomoże. I tak się stało.

Miałam 25 kg nadwagi i wilczy apetyt. Po pierwszej wizycie straciłam apetyt (nie do wiary!). Przy następnej przestały mnie boleć plecy i przy każdej następnej czułam się coraz lepiej. Nie cierpiałam z tego powodu, że nie jem. Głodna nie byłam i nie jestem nigdy. Przez pierwsze trzy tygodnie schudłam 8 kg bez żadnych wyrzeczeń.

Do chwili obecnej schudłam 16 kg. Nie mam nadciśnienia, cholesterol jest w normie, o bólu pleców i bioder zapomniałam. Po 3 miesięcznej kuracji zrobiłam badanie i wszystko jest w porządku.

Chodzę jeszcze do Pana Sławka i przychodzić będę aż do osiągnięcia odpowiedniej wagi. Na dzień dzisiejszy czuję się wspaniale.

Bardzo Panu Sławkowi dziękuję za pomoc mnie i mojemu synkowi, który również chodzi do niego i przez 6 tygodni schudł 14 kg.

Za to wszystko serdecznie dziękuję i niech Bóg pomoże mu jak najdłużej pomagać ludziom.

Wdzięczna pacjentka

Zofia

Zofia

Pacjentka miała problemy z nadwagą, nie trzymaniem moczu, cierpiała również na bóle w łokciach oraz kolanach.

 

Od wielu lat problem z nadwagą nie dawał mi spokoju, w związku z tym ciągle byłam zakompleksiona, wstydliwa, nie uczęszczałam w spotkaniach ze znajomymi, ponieważ ciągle miałam problem w co się ubrać, żeby jakoś względnie wyglądać. Sfrustrowana siedziałam w fotelu i przeglądałam czasopisma szukając nowej cudownej diety żeby zrzucić zbędne kilogramy. Po stosowaniu diet trochę chudłam, ale po zakończeniu diety przytyłam jeszcze więcej.

Wreszcie znalazłam w gazecie ogłoszenie o cudownych dłoniach pana Sławka. Zgłosiłam się do p. Sławka, kiedy ważyłam już 90 kg przy wzroście 150 cm. Już po kilku seansach poczułam się lepiej, miałam mniejsze łaknienie oraz p. Sławek uspokoił moje bardzo nadszarpnięte nerwy, jak również przestałam mieć problemy z nie trzymaniem moczu, które zaczęły się z chwilą ukończenia 50 roku życia. Zmniejszyły się również bóle w łokciach i kolanach. Po dwóch miesiącach wizyty u p. Sławka schudłam 9 kg i jestem zupełnie inną osobą spokojną, trudno wyprowadzić mnie z równowagi, stałam się bardziej pewna siebie. Od miesiąca maja zacznę przychodzić do p. Sławka raz w miesiącu, aby nie zaniedbać to co osiągnęłam.

Bardzo dziękuję za pomoc.

Zofia

Beata i Elwira

Pacjentka uczulona była na kurz, ziarna zbóż, pleśń oraz miała bardzo duże polipy w nosie.

 

Do pana Sławka trafiłam poprzez gazetę. Po dwóch ciążach moja waga przekroczyła 100 kg przy wzroście 160 cm. Próbowałam wiele diet, ale niestety miałam okropny problem, aby zgubić zbędne kilogramy. Po kilku (3 – 4) seansach zauważyłam, że zaczęłam tracić na wadze. Przez 2 miesiące zgubiłam 7 kg i myślę, że kolejnych też pozbędę się w niedługim czasie.

Pewnego dnia udałam się z moją 11 letnią córką do lekarza. Pan doktor po zbadaniu jej skierował nas natychmiast do alergologa – laryngologa. Tam wykonałyśmy testy alergiczne i okazało się, że uczulona jest na kurz, ziarna zbóż, pleśń. Przy okazji pani doktor powiedziała, że widzi u córki bardzo duże polipy w nosie. Wybrałam serię leków, kropli do nosa. Polipy nie ginęły. Wręcz przeciwnie – co wizyta były większe. Za dwa tygodnie umówiłam nas pani doktor na operację. Twierdziła, że jest ona niezbędna. Pomyślałam, że jedynym ratunkiem jest pan Sławek. Po dwóch, może trzech seansach u pana Sławka pojawiłyśmy się ponownie u pani laryngolog. Ku wielkiemu zdziwieniu oznajmiła mi, że nie wie jak to się stało, ale nie widzi już u córki polipów. Kolejne wizyty potwierdzały to samo. Do dnia dzisiejszego raz w tygodniu pojawiamy się u pana Sławka.

Dziękujemy za wszystko i prosimy o jeszcze.

Beata i Ewelina

Kasia

Pacjentka miała guzek pod lewą pachą.

 

Gdy Kasia miała roczek zauważyliśmy u niej guzek pod lewą paszką. Skonsultowaliśmy się z lekarzem, po konsultacji okazało się, że jest to guzek, który w ciągu miesiąca podrósł około centymetra. Zdecydowaliśmy się na operację.

Po operacji okazało się to czego obawialiśmy się najbardziej. Lekarze po pobraniu wycinka z tego guzka stwierdzili, że był to nowotwór.

Po upływie kilku dni, dowiedzieliśmy się o bioenergoterapeucie panu Sławku Szkudlarku.

Zdecydowaliśmy się na wizyty w pana Sławka. Po wizytach nastąpiła kolosalna poprawa w ogólny stanie naszego dziecka. Kasia zaczęła przysypiać całe noce, lepiej jeść, przybierała na wadzę i stawała się z dnia na dzień pogodniejszym dzieckiem.

W tej chwili jest już wszystko w porządku, cieszymy się zdrowiem naszego dziecka i jesteśmy bardzo wdzięczni panu Sławkowi.

Z wielkim podziękowaniem

rodzice Kasi Ania i Mariusz.

Elżbieta

Pacjentka cierpiała na bóle kręgosłupa, torbiele w piersiach, w dołkach pachwinowych zwiotczałe węzły chłonne oraz nadciśnienie.

 

Z wielką przyjemnością pragnę się wpisać.

Do Pana Sławka (pozwolę sobie tak się tak zwrócić) trafiłam przypadkowo, bez wiary w pomoc raczej z ciekawości.

Dokuczliwy ból dużego palca u nagi, bóle kręgosłupa, torbiele w piersiach oraz nadciśnienie szczęśliwie zaprowadziły mnie do p. Sławka.

Opis moich niedomagań:

Silna gorączka z grypy spowodowała zmęczenie, krążków międzykręgowych L1 L5 L5-S1 i silne bóle kręgosłupa (niemożliwość wstawania, a po zabiegach pozostał ból).

Od 1997 r. leczyłam się w Polskiej Fundacji Europejskiej Szkoły Onkologii na torbiele w piersiach. Mimo wykonywania ciągłych biopsji (ostatnio stwierdzono, że są już za słabe naczynia) organizm tworzyć nowe guzki. Na dodatek w obu dołkach pachwinowych mam zwiotczałe węzły chłonne.

Po kilkunastu wizytach u P. Sławka dziś czuje się dobrze, mam siłę żyć. Terapia był bardzo pomocna. Jestem pewna, że jakbym wykonała obecne badania, to wyniki będą dobre.

Z wdzięcznością składam słowa podziękowania dla kogoś wyjątkowego.

Dobrze, że jesteś.

Dobrze, że jesteś.

Dobrze, że jesteś.

Co by było?

Gdyby Cię nie było.

Co by było?

Jolanta

Pacjentka chorowała na cukrzycę, miała również problemy z nadwagą, przewodami moczowymi oraz krążeniem.

 

Dziękuję p. Sławkowi co uczynił z moim skomplikowanym zdrowiem i proszę o jeszcze.

Jestem kobietą po 50 – siątce. Od 17 lat choruje na cukrzycę, w tym 4 lata jestem leczona insulinami – duże dawki (80 jednostek na dobę).

Choroba ta jest przyczyną wielu nieprawidłowości funkcjonowania i uszkodzenia organizmu takich jak: naczyń krwionośnych, złego oczyszczania układu wydalniczego – pokarmowego, wzrostu masy ciała (20 kg w ciągu 4 lat) od momentu wstrzykiwania insulin. Nadmieniam, że systematycznie leczona byłam i jestem przez lekarzy medycyny. Wyników poprawy zdrowia nie mogłam się doczekać.

Wdzięczna jestem p. Sławkowi, jego umiejętnością oraz silnemu “ciepełkowi” z jego dłoni. Spotykamy się od 2-ch miesięcy. W pierwszym m-cu 2 x w tygodniu, obecnie 1 x tygodniowo. Na widoczne rezultaty poprawy zdrowia nie czekałam długo gdyż:

1. Po 4-ch seansach oczyściły się przewody moczowe – była tam kopalnia pisku.

2. Zapotrzebowanie insulin zmniejszyło się o 25% na dobę.

3. Kończyny dolne (stopy + podudzia) do tej pory zimne, drętwe i praktycznie w ciągłym kurczu – ból, duże problemy z chodzeniem ustąpiły. Nogi są ciepłe i nie mam problemu z chodzeniem.

4. Oczyszczanie organizmu – układu pokarmowego, znacznie się poprawiły.

5. Powoli lecz systematycznie widoczna jest zmniejszająca się masa ciała.

6. Wnętrze mojego ciała jest odstresowana i lekkie.

Czuję się odważniejszą, zdrowszą i zadowoloną z życia kobietą.

Serdecznie dziękuje losowi, że mogę mieć kontakt i dobro od człowieka takiego jak p. Sławek.

Mirosław

Pacjent miał problem z nadwagą.

 

Moja bardzo serdeczna przyjaciółka przyprowadziła mnie do Pana Sławka w sierpniu 2002 roku. Problem miałem taki sam jak ona, po prostu nadwaga. Przychodzę w każdą środę muszę powiedzieć, że energia Pana Sławka pomaga mi w zachowaniu wyznaczonej diety.

Chudnę regularnie, co tydzień ubywa mi waga czuję się wspaniale (nie boli mnie głowa przy stosowaniu diety). Zauważyłem również, że dużo łatwiej mi się żyję, nie czuję zmęczenie przy moim nadmiarze obowiązków, łatwiej się regeneruje.

Chciałbym osiągnąć wymarzoną wagę. Za wszystko, co przez ten okres co przechodzę chcę serdecznie podziękować.

Irena

Pacjentka cierpiała na ból kręgosłupa, drętwienie rąk, bezsenność oraz miała problemy z nadwagą.

 

Każdy czwartek jest dla mnie dniem radosnym, bo mogę spotkać się z Panem Sławkiem. Trafiłam do Jego gabinetu po przeczytaniu artykułu o tym jak pomaga ludziom. Byłam w totalnym stanie psychicznym, pogłęboinym przez moją tuszę (82 kg przy 175 wzroście). Czułam się zagubiona, nie potrzebna i sama siebie nie akceptowałam.

Pierwszą wizytę rozpoczęłam płacząc i chaotycznie opowiadając o sobie i swoich problemach. Przyszłam po pomoc i otrzymałam ją. Jestem lekka nie tylko fizycznie, ale zmieniła się moja psychika. Widzę świat z lepszej strony i wiem, że warto żyć. Jestem wdzięczna Panu Sławkowi za ten ogromny dar tj. spokój wewnętrzny, pogodę ducha, nie wspomnę o tym, że z każdym dniem poprawia się moja kondycja fizyczna. Zniknęły bóle kręgosłupa i nie drętwieją mi już ręce i mogę spokojnie przespać całe noce.

Szczerze wdzięczna

Anna

Pacjentka miała problemy z nadwagą.

 

Trafiłam do pana Sławka w lipcu 2002 roku mając 17 lat ważyłam 92 kg. Na początku nie wierzyłam w to, że pomoc bioenergoterapeuty poskutkuje i zrzucę zbędne kilogramy, lecz już po pierwszej wizycie zmieniłam zdanie. Pierwsze dni były trudne, ale z czasem przyzwyczaiłam się do tego. Myślałam, że w czasie odchudzania będę się słabo czułam, ale pomyliłam się czułam się świetnie, a do tego stałam się osobą mniej nerwową niż byłam zanim rozpoczęłam kurację. Terapia pana Sławka poskutkowała w stu procentach.

Chciałam serdecznie podziękować za okazanie mi pomocy, w czasie kiedy naprawdę tego potrzebowałam. To dzięki panu straciłam zbędne kilogramy, a zyskałam radość, chęć do życia i poczucie własnej wartości.

Z wielkimi podziękowaniami

Ania.

Beata

Pacjentka miała problemy z dosyć dużą nadwagą.

 

Po zastosowaniu – z wątpliwym skutkiem – wielu diet odchudzających zaczęła ogarniać mnie rozpacz i zwątpienie. 15 – kilogramowa nadwaga wpływa deprymująco na moje samopoczucie. Pomimo moich 29 lat czułam się brzydka i zaniedbana. W tym właśnie czasie w tygodniku “Gwiazdy” przeczytałam artykuł o bioodchudzaniu i postanowiłam zaryzykować. Pierwsza wizyta okazała się początkiem drogi do osiągnięcia wymarzonej wagi, ale nie tylko. Każdy kolejny zabieg działał odprężająco. Stopniowo powracał spokój, którego tak bardzo brakowało mi przez kilka ostatnich lat. To było niesamowite uczucie – znowu rozluźnić się i myśleć pozytywnie. Prawie zapomniałam, że coś takiego jest możliwe. I chociaż do zrzucenia pozostało mi jeszcze kilka kilogramów to nie znajduję słów, aby wyrazić moją wdzięczność dla p. Sławka, który niezaprzeczalnie jest wyjątkową osobowością, a jego dobroć i cierpliwość przemawiają chyba nawet do najbardziej zatwardziałego sceptyka.

Panie Sławku – z całego serca dziękuję za okazanie mi zrozumienia i wyrozumiałość.

Hanna

Pacjentka miała problemy z nadwagą, parciem na pęcherz moczowy oraz z krążeniem krwi.

 

Pojawiłam się u p. Sławka po przeczytaniu artykułu w “G.M.”. Głównym problemem, z którym przyszłam była moja nadwaga. Przy wzroście 159 cm ważyłam aż 84 kg, a stosowane przeze mnie drastyczne diety oraz zażywanie specyfiki wspomagające odchudzanie nie przynosiły żadnych rezultatów. Pan Sławek pomógł mi swoją energią przetrwać trudne pierwsze dni “odchudzania” i obecnie po 4 m-cach moja waga spadła do 69 kg, czuję się dużo energiczniejsza, lżejsza i pełna optymizmu, bo odchudzanie z panem Sławkiem jest naprawdę bardzo przyjemne.

 

Zaprezentowane rezultaty są indywidualnymi wynikami i osiągnięciami danej osoby , osiągnięcie takich rezultatów przez każdą inną osobę nie jest gwarantowane.Efekty mogą być różne w zależności od konkretnych osób stosujących terapie

 

Dodatkowo p. Sławek zlikwidował u mnie ciągłe uczucie parcia na pęcherz moczowy, które towarzyszyło mi od kilku miesięcy oraz poprawił krążenie krwi (nie mam już “zimnych stóp”), uregulowało mi się też ciśnienie krwi.

Bożena

Pacjentka cierpiała na różnego rodzaju schorzenia.

 

O pozytywnych skutkach leczenia u P. Sławka dowiedziałam się od sąsiadki. Postanowiłam też skorzystać, a że schorzeń mam wiele, od dawna o tym wiedziałam.

Leczenie ambulatoryjne nie jest skuteczne, gdyż lekarze leczą skutki, a nie przyczyny choroby. Po pierwszej wizytach zauważyłam, że jestem silniejsza psychicznie, moje reakcję na kłopotliwe sytuacje dnia codziennego są wyciszone, zawsze takie powinny być. Dopiero P. Sławek zwrócił mi na to uwagę i staram się żyć spokojniej, robić tyle na ile wystarcza mi sił, nic na siłę.

Jestem na razie po kilku wizytach i myślę, że następne przyniosą kolejne, pozytywne zmiany. Najważniejsze jest jednak to, że zaczyna mi się układać w życiu, jakby los zaczął mi sprzyjać, ale to na pewno nie jest kwestią przypadku, ale tego, że zaczynam inaczej żyć.

Sylwia

Pacjentka miała problemy z nadwagą, układem pokarmowym oraz kłucia w klatce piersiowej.

 

Do P. Szkudlarka przyszłam, ponieważ miałam problem z nadwagą (schudłam, a potem tyłam i tak praktycznie na okrągło). Pan Szkudlarek od samego początku podbudował mnie psychicznie, że po kuracji waga nie wróci. Już po kilku seansach było znacznie lepiej waga ruszyła w dół i nadal spadała, ale powoli. Optycznie widać, że jestem szczuplejsza. Podczas seansów dowiedziałam się, iż mam problemy z układem pokarmowym, nad którym Pan Szkudlarek pracował. Zaobserwowałam też, że jestem dużo mniej nerwowa (tzn. nie denerwuje się z błahych powodów, mam więcej cierpliwości), ustąpiły kłucia w klatce piersiowej i ciężar jaki pojawił mi się na ramionach (nie mogłam chodzić musiałam się od razu położyć). Mam lepsze krążenie, ponieważ moje stopy i ręce są stale ciepłe. Problemy tarczycy też są już przy końcu (było za mała by wytwarzać hormony – a potwierdzone jest to wynikami lekarskimi). Mam nadzieję, że dojdę do dobrego stanu i osiągnę moją wymarzoną wagę i wymiary. Obecnie leczę się u Pana Sławka mając 18 lat. Nie biorę żadnych leków, ufam Panu Sławkowi.

Sylwia i mama Sylwii

Pacjentka Sylwia cierpiała na bóle głowy, kości rąk i nóg, bak miesiączki oraz miała problem z nadwagą. Natomiast mama Sylwii miała problemy z tarczycą, arytmią serca, dretwieniem rąk i nóg, z kocentracją umysłową oraz wzrokową.

 

Do p. Szkudlarka wizytę zamówiła córka (18 lat). Jej choroba już nas zmęczyła, ciągłe przepisywanie leków, których nie chciała brać czytając przeciwwskazania na ulotce. Lekarz, do którego chodziłam z nią mówił, że to wszystko minie w wiekiem i samo przejdzie. Zrobiliśmy prywatne badania i jak się okazało znowu leki, których nie chciała.

Stwierdziłam, że jak jej nie pomoże p. “Sławek” to dopiero znacznie leki. Już po pierwszych wizycie mogłam sama zauważyć zachowania córki, a po następnym była duża poprawa. Jej odczucia w czasie wizyty są niewiarygodne. Nawet jej wygląd jest inny, ma wesołą twarz oraz energie, która ją rozpiera, czego przedtem nie było widać:

1. Jest spokojna, wolniej mówi.

2. Ustłpiły bóle głowy nawet nie zauważyłam, po której wizycie.

3. Minęły bóle kości rąk i nóg.

4. Poprawiło się ukrwienie.

5. Układ pokarmowy i trawienny jest na diecie p. “Sławka”.

6. Regularnie zaczęła miesiączkować, a otyłość znikła.

Córka jest bardzo zadowolona, a ja no cóż bardzo zależało mi na jej wyleczeniu. Nie myślałam o sobie, choć mam wiele schorzeń. Moja widoczna tarczyca dawała znać o sobie. Będąc na wizycie z córką zaczęłam odczuwać, co dzieje się w moim organizmie. Po rozmowie z p. “Sławkiem” skorzystałam z wizyt i nadal korzystam. Jestem zdumiona poprawą swojego samopoczucia:

1. Moja tarczyca, choć jeszcze jest, jest niewidoczna, bo koleżanki pytają gdzie ją mam.

2. Arytmii serca już mi nie dokucza i mogę się nareszcie wyspać.

3. Drętwienie rąk i nóg ustąpiło, podpodeszwy nóg są tak ciepłe jakbym chodziła po gorącym piasku na plaży.

4. Koncentracja umysłowa i wzrokowa jest dużo lepsza.

5. Moja nerwowość gdzieś odeszła. Teraz inaczej myślę i widzę pewne sprawy niż kiedyś.

Myślę, że tacy ludzie jak p. Szkudlarek powinni być i pomagać ludziom, bo nie wszystko da się wyleczyć lekami. Ciepło bijące z rąk p. “Sławka” to dwa gorące żelazka, kiedy kładzie je na głowie to czuję jakby rozłożył parasol, a ja chcę się skryć pod niego.

Razem z córką jesteśmy wdzięczne i dziękujemy za wszystko, co dla nas robi.

Mama Sylwii

Teresa

Pacjentka miała zgrubienia i małe guzki w piersi.

 

Od kilku lat miałem zgrubienia i były wyczuwalne małe guzki piersi lewej, po kilku seansach u pana Sławka zaczęły znikać guzki.

Krystyna

Pacjentka cierpiała na alergie, bóle kręgosłupa oraz miała kamienie na nerkach.

 Od roku 1978 cierpię na alergię oraz bóle kręgosłupa i kamienie na nerkach. Leki, które zażywałam na złagodzenie objawów alergii działały bardzo krótko i mało skutecznie w moim przypadku. Bóle kręgosłupa nie mogłam łagodzić lekami, ponieważ bardzo podrażniały mi wątrobę.

Po pierwszych dwóch wizytach u p. Szkudlarka już zauważyłam poprawę zdrowia, czułam przekazywaną energię, było mi bardzo ciepło w miejscach, w których p. Szkudlarek trzymał ręce nad bolącymi miejscami. Bóle w ręce ustąpiły całkowicie tzn. kamienie się rozpuściły pod wpływem energii. Alergię odczuwałam jeszcze, ale bardzo łagodnie. Bóle kręgosłupa ustąpiły.

Dziękuje p. Szkudlarkowi za powrót do zdrowia.

Tomaszów Mazowiecki

Pacjent chorował na nieuleczalną dziedziczną chorobę nerek.

 

Mój syn jest chory na nieuleczalną, dziedziczną chorobę nerek. Ma 2,5 miesięce. Każda infekcja powoduje u niego dużą kwasicę, prowadzącą do niewydolności nerek, trudności oddechowych. Właśnie “złapał” zapalenie płuc. Przywieziony do szpitala w stanie krytycznym, został podłączony do respiratora, ponieważ nie był w stanie sam oddychać. Przez noc i pół dnia pomagała oddychać mu maszyna. Stwierdzono, że można zobaczyć czy będzie samodzielnie oddychał. Kiedy zobaczyłam jego walkę o każdy oddech – maska tlenowa, oczy wybałuszone natychmiast zadzwoniłam do p. Szkudlarka. Lekarz stwierdził, że chyba trzeba będzie znów podłączyć moje dziecko do respiratora i że “nie wiadomo co z niego będzie”. Po wizycie w szpitalu p. Szkudlarka dziecko zaczęło oddychać lepiej i nie tylko nie podłączono go do maszyny, ale za dwa dni został przeniesiony z oddziału intensywnej opieki na nefrologię. P. Szkudlarek przychodził każdego dnia. Bardzo pomógł mi psychicznie, “zmusił” do nakarmienia ksztuszącego i dzuszącego się wydzielania dziecka, mlekiem z butelki (do tej chwili karmiły go kroplówkami). Dziecko zjadło i od tej pory nie bałam się nim zajmować, to było ryzykowne ze względu na trudności oddechowe związane z zapaleniem płuc i “kwasicą”.

P. Szkudlarek przychodził każdego dnia, dziecko miało coraz lepsze wyniki badań. Lekarz stwierdził, że jest, jak na jego chorobę, w bardzo dobrym stanie, lepszym niż kiedykolwiek, chociaż tym razem (po raz 3) przyjechał do szpitala w najcięższym stanie. Badania USG nie wykazało wprawdzie torbielowatości nerek, jednak nie powiększyły się one (tzn. nerki), co nastąpiłoby gdyby torbiele się powiększyły.

Dziecko jest spokojniejsze, nie krzyczy przy każdym dotyku, jak to było wcześniej. Daje się kąpać, przewijać i pielęgnować i badać bez wrzasku.

Nie wiem, co będzie dalej, z natury jestem pesymistką, jednak fakty są takie, że dziecko było umierające, a teraz czuje się lepiej niż kiedykolwiek.

Współczesna medycyna z właściwościami pana Szkudlarka, bez których nie wiadomo czy moje dziecko by przeżyło.

Dziękuję p. Szkudlarkowi, ze pomoc.

Krystyna

Pacjentka chorowała na zwyrodnienie kręgosłupa oraz miała kłopoty z chodzeniem.

 

Chorowałam od 30 lat na zwyrodnienie kręgosłupa, miałam okropne bóle, żadne leki nie pomagały. Od 2 lat miałam kłopoty z chodzeniem. Zdecydowałam się z korzystać z pomocy bioterapii, za namową córki skorzystałam z pomocy pana Sławka. Po 2 wizytach zaczęłam trochę chodzić. Dziś jestem po 10 zabiegach sama jeżdżę tramwajem, bez kłopotów i pomocy drugiej osoby wsiadam do tramwaju i jestem najszczęśliwszą osobą dzięki panu Sławkowi jego energii i zabiegu.

Halina

Pacjentka cierpiała na gościec postępowy, silne bóle stawów, opuchlizna stawów skokowych oraz całego układu kostnego, choroba zniekształciła jej prawą rękę.

 

Od siedmiu lat cierpię na gościec postępowy. Miałam silne bóle stawów i całego układu kostnego. Postęp choroby zniekształcił mi prawą rękę w łokciu o 15°, skrzywił kciuki o 90°, dłoni nie mogłam zacisnąć. Stawy skokowe miałam bardzo spuchnięte i obolałe. Leczenie farmaceutyczne niewiele pomagało, byłam na lekach oraz lekach przeciwbólowych. Dowiedziałam się o Panu Sławku i skorzystałam z jego zabiegów 1 raz w tygodniu. Po miesiącu, a w szczególności już po pierwszym seansie czułam się wspaniale. Ustąpiły bóle, sztywność stawów, mogę swobodnie brać szklankę w rękę, kciuk się wyprostował, odzyskałam władzę w prawej ręce. Zginęła opuchlizna stawów skokowych. Jestem bez leków, szczęśliwa, że mogę swobodnie chodzić. Jestem bardzo wdzięczna Panu Sławkowi – wdzięczna bez granic.

Ewa

Pacjentka chorowała na arytmię serca oraz miała dolegliwości ze strony układu pokarmowego: bóle brzucha, wzdęcia i nudności.

 

 

Od kilku lat leczę się na arytmię, która była spowodowana zapaleniem mięśnia sercowego. Pomimo systematycznego przyjmowania leków bardzo często występowały u mnie napady arytmii, ponadto kilka tygodni temu zaczęłam odczuwać silne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego: miałam bóle brzucha, wzdęcia, nudności. Lekarze przeprowadzili szereg badań, ale nie potrafili powiedzieć jednoznacznie na co jestem chora (podejrzewali chorobę wrzodową).

Po kilku zabiegach bioenergoterapeutycznych u Pana Sławka dolegliwości ze strony układu pokarmowego całkowicie ustąpiły, a arytmia serca jest coraz rzadszą. Po za tym po zabiegach u Pana Sławka czuję się zrelaksowana, a samopoczucie, wyraźnie mi się poprawiło.

Uważam, że zabiegi bioenergoterapeutyczne Pana Sławka bardzo mi pomogły za to mu serdecznie dziękuję.

Z wyrazami szacunku

Ewa

Anna

U pacjentki stwierdzono duże mięśniaki na macicy oraz cierpiała na alergię, bóle kolan, kłopoty z krążeniem, liczne tłuszczaki.

 

Mam 50 lat i wiele schorzeń, które zaczynają najbardziej dokuczać w tym wieku. W listopadzie minionego roku stwierdzono u mnie duże mięśniaki na macicy ze wskazaniem na zabieg operacyjny. Po za tym cierpię od lat na alergię, bóle kolan, kłopoty z krążeniem oraz liczne tłuszczaki.

Do wizyt u P. Sławka skłoniła mnie znajoma, która również leczyła się metodą bioenergoterapii. Na seanse do Pana Sławka zaczęłam uczęszczać od 20 listopada – 2 razy w tygodniu. Chodzę na nie do chwili obecnej profilaktycznie raz w tygodniu. Podczas seansu odczuwam mrowienie, przyjemne ciepło. Czuję się senna i rozluźniona. Mam także wrażenie jakby ubyło mi kilka kilogramów.

Jestem zadowolona, że mogłam umówić się na wizyty u Pana Sławka, ponieważ czuję się znacznie lepiej. Alergia nie dokucza mi tak jak przedtem, znacznie mniej bolą mnie kolana, poprawiła się też krążenie (nie mam już zimnych nóg), a tłuszczaki zatrzymały się. Wydaje mi się, że mięśniaki zmniejszyły się, gdyż nie odczuwam ich tak jak przedtem.

Chciałabym zachęcić wszystkich ludzi, którzy mają kłopoty ze zdrowiem do odwiedzenia gabinetu Pana Sławka, który na pewno pomoże każdemu potrzebującemu pomocy. Do tej pory sceptycznie zapatrywałam się na metodę leczenia własną energią, ale po przekonaniu się na własnej skórze metodę tą polecam każdemu.

Z wyrazami podziękowania

Anna

Genowefa

Pacjentka cierpiała na stwardnienie rozsianie, bóle spowodowane guzem na jelicie grubym, zawroty oraz bóle głowy, pogarszający się wzrok.

 

Cierpię na stwardnienie rozsiane, od około 6-ciu lat oraz cierpię na bóle spowodowane guzem na jelicie grubym od roku 1953. Stwardnienie rozsiane powodowało bardzo silne bóle głowy, zawroty głowy, pogarszający się wzrok, brak równowagi.

Po wizytach u p. Szkudlarka stan mojego zdrowia się poprawił, ustały bóle głowy, ustały zawroty, mogę się schylać bez obawy upadku. Jestem bardzo wdzięczna p. Szkudlarkowi, bo leki, które zażywałam nie dawały takiego skutku w leczenie, jak nastąpiła poprawa po wizytach u pana Szkudlarka.

Jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Andrzej

U pacjenta stwierdzono raka jelita grubego – gruczolaka .

 

Na początku września 2000 r. stwierdzono u mnie gruczolaka – raka jelita grubego. Pilna była operacja. Podczas badań przedoperacyjnych stwierdzono przerzuty w obu płatach wątroby. Operacja wykonana na początku października polegała na usunięciu chorego fragmentu jelita. Dalszymi leczeniem, jednym możliwym, była chemioterapia, która rozpoczęła się 31 października i trwa do chwili obecnej. Od 25 października uczestniczę w seansach bioenergoterapeutycznych u pana Sławka. Spotykamy się dwa razy w tygodniu, a w tygodniu, gdy jestem w szpitalu na chemioterapii raz. Wróciły mi siły, wróciłem do swojej wagi (po operacji straciłem 8 kg), badania kontrolne wykonane tomografem komputerowym wykazują brak rozwoju choroby (od październik, gdy badanie CT było wykonane po raz pierwszy). Systematycznie poprawia się obraz mojej krwi. Od 1 lutego 2001 wróciłem do pracy po ponad 4 miesięcznym zwolnieniu. Nie jest dla mnie istotne czy jest to zasługa chemioterapii czy wizyt u pana Sławka. Dziękuję Bogu, że pozwala mi uczyć się.

Andrzej

Robert

Pacjent miał poważne problemy z kręgosłupem.

 

Mam 27 lat, przez wiele lat trenowałem bardzo kontuzyjne sporty, w związku z czym miałem wiele problemów ze swoim kręgosłupem, czego następstwem była rwa kulszowa (wysunięcie się 1,5 mm dysku pomiędzy L5, a G1 i uciska na nerw kulszowy, stronę lewą). Pomimo “zaleczenia” bardzo często odczuwałem bardzo dotkliwe bóle w okolicach lędźwi. Lekarze proponowali mi tylko środki przeciwbólowe oraz profilaktykę w postaci diety. Postanowiłem, więc skorzystać z pomocy p. Sławka, o którym usłyszałem od swojej znajomej. Dziś p. Sławek jest jedyną osobą, która mi realnie pomogła i przynosi prawdziwą ulgę.

Elżbieta

Pacjentka cierpiała na bardzo zaawansowaną nerwicę organizmu oraz niemiarowość serca.

 

Mam 34 lata i zaawansowaną nerwicę organizmu. Głównymi objawami jest niemiarowość serca i uczucia bardzo dużego osłabienia.

Leczyłam się u lekarza kardiologa bez wyraźnego skutku, biorąc duże dawki leków (podejrzewano zapalenie mięśnia sercowego).

Po zapoznaniu Pana Sławka i wizytach w gabinecie czuję się bardzo dobrze. Napady arytmii są sporadyczne, a samopoczucie wyraźnie się poprawiło. Uważam, że Pan Sławek bardzo mi pomógł za co serdecznie mu dziękuję.

Podczas zabiegów czułam mrowienie, przyjemne ciepło, senność i poczucie bezpieczeństwa. Jestem zadowolona i uspokojona, a o depresji nie ma mowy.

Z wyrazami szacunku

Elżbieta

Czesław

Pacjent cierpiał na zakrzepowe zapalenie żył, niewydolność krążenia, kurdiomoapatię oraz bardo dużą nadwagę.

 

Od wielu lat leczę się na zakrzepowe zapalenie żył z owrzodzeniem podudzi, niewydolność krążenia, kurdiomoapatią i bardzo dużą nadwagą. Od lipca 2000 r. dwa razy w tygodniu korzystałem z seansów bioenergoterapeutycznych u pana Sławka Szkudlarka. W szybkim czasie wygoiły się duże, głębokie rany, w ciągu dwóch miesięcy schudłem 17 kg, poprawiła się wydolność serca oraz naprawiło się ciśnienie z 180-100 na 145-90. Czuję się obecnie dużo lepiej, dalej korzystam z pomocy pana Sławka.

Barbara

Pacjentka cierpiała na zmiany zwyrodnieniowe – krzyżowo-biodrowe, kolanowe, drętwienie rąk, szum w uszach oraz problemy z krążeniem.

 

Od wielu lat leczyłam się u lekarzy specjalistów, bez żadnej pomocy w cierpieniu. Posiadam zmiany zwyrodnieniowe – krzyżowo-biodrowe, kolanowe, drętwienia rąk, szum w uszach, nogi i ręce całe życie miałam zimne. Całe moje życie było wielkim cierpieniem, noce bez snu.

Przepisywanie przez lekarzy po 100 szt. (Napraxen) oraz inne tabletki, maści bardzo bólowe.

Bóg chciał, że trafiłam do p. Szkudlarka i całe moje życie uległo zmianie.

Po paru zabiegach ustąpiły bóle nóg i krzyża, nogi i ręce miałam ciepłe, z uszu ustąpił szum. To jest prawdziwy cud, dlaczego tyle lat brałam leki i nie było żadnej poprawy. Teraz po zabiegach p. Szkudlarka zaczęłam dopiero dobrze spać po nocach.

Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna i bardzo dziękuje.

Życzę Panu 100 lat i dalszej pomocy cierpiącym.

Bardzo Panu dziękuje

Barbara

Mateuszek

Pacjent był niespokojny, cały czas płakał, nie chciał jeść i spć.

 

W październiku skontaktowałam się z p. Szkudlarkiem w celu wyleczenia synka Mateuszka 4 m-ce.

Dziecko przez cały czas płakało, było niespokojne, nie dało się uspokoić przytulaniem i bujaniem w wózku. Nie chciał jeść i nie przesypiał swojej normy tj. 13 godzin.

Po kilku seansach dziecko znacznie się uspokoiło, zdecydowanie stało się spokojniejsze i zaczęło “wreszcie” przesypiać noc, a także kilka godzin dziennie. Mateusz obecnie jest bardzo spokojny i wesoły, w zasadzie wcale nie płacze i wspaniale je.

Odnośnie mojego leczenia, także nastąpiły zmiany, podejrzenia odnosiły się do układu krwionośnego, było mi cały czas zimno, obecnie coraz cieplej robi mi się w nocy, a także mam cieplejsze ręce i nogi.

Za to jestem bardzo wdzięczna wraz z synkiem Mateuszkiem p. Szkudlarkowi.

Joanna

Bogumił

U pacjenta pojawiała się łuszczyca na dłoniach, stopach i prawym biodrze.

 

Łuszczyca, która mnie od czasu do czasu atakuje ma to do siebie, że sama się pojawia i sama po pewnym czasie ustępuje, ale nigdy do końca. Drobne wykwity skórne cały czas są, a raczej były. Trzy miesiące temu łuszczyca się pojawiła jak gdyby w “stężonej” formie. Zaatakowane miałem dłonie, stopy i prawe biodro. Ze wszystkich zgięć jak palce u rąk, nadgarstki pojawiła się krew po prostu każdy ruch dłońmi czy palcami powodował pękanie złuszczonej skóry. Towarzyszył temu ból. Najgorzej cierpiałem, gdy musiałem wyjść i trzeba było założyć buty. Bardzo bolały stopy, a ściślej ich wewnętrzna część, skarpetki były pokrwawione. Bardzo bolesna reakcja z wodą. Po każdym myciu około pół godziny odczuwałem ból w tych miejscach gdzie były zmiany skórne (po kąpieli). Nie pomagały żadne maści.

Skontaktowałem się z p. Szkudlarkiem. Szczerze mówiąc nie bardzo wierzyłem w efekt leczenia bioprądami. Boże, jakie było moje zaskoczenie, gdy po trzecim spotkaniu z p. Szkudlarkiem po raz pierwszy od 5-ciu miesięcy nie pojawiła się krew ani na rękach ani na stopach. Zacząłem systematycznie spotykać się z p. Szkudlarkiem. Po dokładnie niespełna 4 tygodniach ręce mam czyste, stopy mają ślad po chorobie w postaci lekkiego zaczerwienienia. Naprawdę chce mi się żyć.

Chciałbym tą drogą podziękować p. Szkudlarkowi, bowiem ogromnie mi pomógł, jestem naprawdę mu wdzięczny.

Krystyna

Pacjentka cierpiała na potworne bóle głowy.

 

Od wielu lat cierpię na migreny. Bóle głowy uniemożliwiały mi normalną pracę. Potrafiły trwać kilka dni, powodowały mdłości, rozdrażnienie. Mimo iż próbowałam się leczyć u lekarzy, to kończyło się to tylko zwiększonymi dawkami leków, które i tak nie pomagały.

Pewnego dnia usłyszałam o Sławku. Postanowiłam spróbować. Pierwsze moje spotkanie z Nim było w dniu kiedy ból głowy był nieprawdopodobnie silny i trwał już kilka dni. Przyznaję, że do seansu podeszłam z dużą niewiarą. Jednakże jak bardzo duże zdziwienie ogarnęło mnie następnego ranka to trudno opisać. Ból głowy ustąpił, nie czułam żadnego zmęczenia wcześniejszym bólem, byłam rześka, wypoczęta, chętna do pracy.

Od czasu kiedy przychodzę na spotkania, które nazywam “doładowaniem moich baterii” praktycznie nie wiem, co to ból głowy. Nawet jeżeli się pojawia to trwa tylko chwilę i bardzo szybko ustępuje.

Zauważyłam również, że dużo łatwiej mi się pracuje, nie czuję zmęczenia, łatwiej się regeneruję.

Dzięki spotkaniom u Sławka mam ochotę i apetyt na życie. Łatwiej jest mi się opanować i wyluzować. Wcześniej wszystko powodowało rozdrażnienie, nerwy.

Wiem, że moje przemiana to zasługa Sławka, dzięki Jego energii wiem, że wreszcie normalnie żyję. Nadal korzystam z Jego dobroczynnego dla mnie działania, większość moich znajomych również korzysta z jego seansów.

Serdecznie Go pozdrawiam i DZIĘKUJĘ Krystyna.

Dorota

Pacjentka była uczulona na normalne mleko, miało kolkę, nie chciała jeść, pić ani spać, często chorowała.

 

Moje dziecko od urodzenia, było uczulone na normalne mleko, miało kolkę bardzo często, nie chciało jeść, ani pić było bardzo niespokojne. Nie chciało w ogóle spać, ani w dzień, ani w nocy nie pomagało noszenie i bujanie, ani różnego rodzaju zabawy, by się uspokoiło i usnęło, również często chorowało i brało dużo antybiotyków, z tego też względu zdecydowałam się zadzwonić do pana Sławomira Szkudlarka o pomoc w pozbyciu się tych wszystkich dolegliwości. Pan Szkudlarek po kilku zabiegach spowodował, że dziecko przeszło na normalne mleko i ustąpiły kolki, nauczyła się przełykać pokarm, picie co do tej pory było dla niej trudne, uspokoiła się i zaczęła przesypiać noce i przestała w końcu chorować i brać antybiotyki.. Zaczęła szybko rosnąć i po krótkim czasie wszystko jeść. Zaczęła być leczona w wieku 3 miesięcy.

Dziękujemy razem z mężem panu Sławomirowi Szkudlarkowi za to, że nasze dziecko może wszystko jeść, że go poznaliśmy i że tak dobrze wpłynął na nasze dziecko i ją uzdrowił, pomimo to, że wspóczesna medycyna była bezsilna, ponieważ moje częste wizyty u lekarza nie przynosiły żadnych skutków. Bardzo za to panu Szkudlarkowi dziękujemy i jesteśmy bardzo wdzięczni za to co zrobią dla naszego dziecka.

 

Zaprezentowane rezultaty są indywidualnymi wynikami i osiągnięciami danej osoby , osiągnięcie takich rezultatów przez każdą inną osobę nie jest gwarantowane.Efekty mogą być różne w zależności od konkretnych osób stosujących terapie

Kazimierz

Od 15 lat leczę gronkowca złocistego

Mam 63 lata i od 15 lat lecze gronkowca zlocistego.
Na prawym podludziu mialem otwarta rane o wymiarach okolo 8 cm dluga, 6cm szeroka i gleboka do kosci,która leczylem w poradni chorób zyl.
Od sierpnia 2001 r korzystam raz w tygodniu z seansów bioenergoterapeutycznych Pana Slawka.
Po seansach mój stan zdrowia sie poprawil, schudlem 10 kg., rana na nodze zagoila sie 90%, poprawila sie arytmia serca i cisnienie tetnicze.
Dzieki wizyta u Pana Slawka moje zdrowie uleglo poprawie, jestem mu bardzo wdzieczny i nadal bede korzystal a jego pomocy.

 

Zaprezentowane rezultaty są indywidualnymi wynikami i osiągnięciami danej osoby , osiągnięcie takich rezultatów przez każdą inną osobę nie jest gwarantowane.Efekty mogą być różne w zależności od konkretnych osób stosujących terapie

Teresa

Cale życie należalam do pulchnych osób a czasami wrecz grubych.
Tak naprawde nigdy mi to nie przeszkadzalo, moze czasami w upaly i kiedy próbowalam cos sobie kupic z ubran.
Kiedy jednak stanelam w lutym 2004 r po raz pierwszy przed drzwiami gabinetu Pana Slawka wazylam 99 kg przy wzroscie 155 cm.
Zaczela mi ciazyc nie tylko moja ogromna nadwaga, ale równiez moje 51 lat. Mialam klopoty ze schylaniem sie, czulam sie ciagle zmeczona, zniknal gdzies mój pogodny nastrój.
Przy pomocy p.Slawka w ciagu dziesieciu miesiecy schudlam 20 kg, minela ociezalosc, wrócila radosc zycia.Nadal przestrzegam zalecen “mojego” Bioenergoterapeuty.
Wiem, ze bez Jego wsparcia nie udaloby mi sie schudnac, ani wyciszyc wewnetrznie.
Jeszcze raz bardzo dziekuje Panie Slawku.

Zaprezentowane rezultaty są indywidualnymi wynikami i osiągnięciami danej osoby , osiągnięcie takich rezultatów przez każdą inną osobę nie jest gwarantowane.Efekty mogą być różne w zależności od konkretnych osób stosujących terapie.